Synod w Parafii

synod-160

24 listopada 2014

Trwa II Synod Archidiecezji Katowickiej …

Ks. abp Wiktor Skworc w Uroczystość Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata – 25 listopada 2012 r. o godzinie 12.00 w katowickiej katedrze – otworzył II Synod Archidiecezji Katowickiej.

Najprościej ujmując, synod diecezji to najważniejsze ciało doradcze biskupa. W sensie ścisłym, w synodzie biorą udział delegaci przewidziani przez prawo kanoniczne – ale jest to ostatnia faza synodu, kiedy odbywają się posiedzenia w gronie wybranym przez biskupa. Wtedy dyskutuje się nad projektami uchwał, zgłasza poprawki, głosuje itd. Jednak zanim dojdzie do ostatniego etapu, po drodze muszą dokonać się etapy pośrednie, w których można – na różne sposoby, bardziej lub mniej czynnie – uczestniczyć. Zanim jednak dowiemy się o możliwościach zaangażowania, musimy odpowiedzieć na najważniejsze pytanie – po co w ogóle nam synod?

 

Synod diecezjalny zwoływany jest przez biskupa zwłaszcza wtedy, gdy chce się on poradzić Kościoła, któremu przewodniczy, posłuchać Ducha, który przez wspólnotę przemawia. Zatem ten „nasz” – II Synod Archidiecezji Katowickiej – to okazja, by Arcybiskupowi katowickiemu coś o naszym doświadczeniu wiary powiedzieć...

W trakcie trwania przyglądamy się temu, w jakim punkcie – jako Kościół lokalny – jesteśmy: jaka jest nasza wierność Ewangelii, jakie stoją przed nami wyzwania, z czym sobie radzimy nieźle, z czym kiepsko, jakie środki mamy do dyspozycji, jak sprawdzają się struktury itd. Chodzi o sprowokowanie rozmowy na temat jakości naszego życia chrześcijańskiego – od poziomu mniejszych wspólnot, przez parafie, dekanaty, po diecezję.

Jeśli uda się ten "rachunek sumienia" połączony z inwentaryzacją, to będzie można przejść do kolejnego zadania: co robić w najbliższej i nieco dłuższej perspektywie? Jak organizować życie wspólnot tak, by stawały się coraz bardziej tym, czym są: Kościołem, znakiem i narzędziem pojednania ludzi z Bogiem i między sobą. Synod zatem powinien nas doprowadzić do wypracowania pewnej wizji na przyszłość i planu wcielenia jej w życie.

Być może jednak istotniejsze od tego, co uda nam się ostatecznie uradzić, będzie doświadczenie współodpowiedzialności za Kościół, którym jesteśmy. Doświadczenie, że we wspólnocie towarzyszy nam nadal żywa obecność Chrystusa, który w Duchu Świętym prowadzi nas do Ojca. Łatwe to nie będzie – ale nie można nie spróbować!”

( Ze strony Synodu : www. synodkatowice.pl)

Od rozpoczęcia synodu minęło już dwa lata. W niedzielę Chrystusa Króla Wszechświata
23 listopada 2014 roku świętowaliśmy ten fakt z arcybiskupem Wiktorem Eucharystią
w katowickiej katedrze, a także na dniu wspólnoty dla Parafialnych Zespołów Synodalnych. Co się wydarzyło? Jak my w naszej parafialnej wspólnocie świętych Wawrzyńca i Antoniego uczestniczyliśmy dotąd w tym niecodziennym i niezwykłym wydarzeniu? Co udało nam się zrobić, a co przed nami?

W naszej parafii zaraz po rozpoczęciu II Synodu został powołany Parafialny Zespół Synodalny. Składa się on z naszych kapłanów, z członków Rady parafialnej z katechetów i szafarzy nadzwyczajnych Najświętszej Eucharystii. Przewodniczy mu ksiądz proboszcz Andrzej Nowara. Oto pełny skład zespołu:

1. ks. Andrzej Nowara – przewodniczący
2. ks. Sławomir Tupaj
3. ks. Dariusz Wroński
członkowie Parafialnej Rady Duszpasterskiej
4. Franciszek Bukal
5. Tomasz Cimała
6. Marian Duda
7. Dorota Hadam
8. Jan Krawczyk
9.  Magdalena Kilkowska
10. Urszula Lasota
11. Bogusław Meiksner – sekretarz (tel.: 609299193, mail:
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
">Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.)
12. Monika Meiksner
13. Janina Poliwoda
14. Teresa Polner
15. Eryk Rzeżucha
16. Stanisław Wróbel
17. Roman Wycisk
18. Izabela Zmorzyńska – członek prezydium
katecheci:
19.   Iwona Bukal
20.   Marcin Dźwińczyk
21.   Grzegorz Fels
22.   Maria Głowacka
23.   Aleksandra Jarczyk
24.   Barbara Labus
25.   Ewa Pietrzak
26.   Joanna Świstowska
27.   Bogusława Wojtala
szafarze Najświętszej Eucharystii:
28.   Jan Duda
29.   Krzysztof Hadam
30.   Jan Kocur
31.   Ireneusz Kominek – zastępca przewodniczącego
32.   Joachim Lesik
33.   Marek Meiksner
34.   Damian Pomocka
35.   Aleksander Skolud

W dniu 04.03.2013 odbyło się pierwsze posiedzenie Zespołu, na którym wybrano jego prezydium i ustalono dalsze formy współpracy i wzajemnej komunikacji.


Ks. abp Wiktor Skworc powołał szesnaście komisji synodalnych i dwie podkomisje II Synodu Archidiecezji Katowickiej.

To właśnie materiały i propozycje wypracowane przez wymienione wyżej Komisje były
w minionym okresie przedmiotem pilnej uwagi, analiz i konsultacji naszego parafialnego zespołu. Jeszcze w 2013 roku wraz z wieloma indywidualnymi diecezjanami, do których synod skierował zaproszenie do wypełnienia tematycznych ankiet dotyczących postrzegania określonych aspektów życia naszego Kościoła; parafialny zespół synodalny pochylił się nad ankietami Komisji ds. Duszpasterstwa Liturgicznego oraz Komisji ds. Ekumenizmu i Dialogu Międzyreligijnego wypracowując w trakcie dwóch swoich posiedzeń uwagi do nadesłanych materiałów obejmujące opis, ocenę oraz propozycję rozwiązań problemów życia naszego lokalnego Kościoła w ankietowanym zakresie. Zebrane uwagi zostały przesłane do Sekretariatu Synodu i z pewnością przyczyniły się do późniejszego opracowania przez Komisje zbioru zagadnień koniecznych do uporządkowania wraz z propozycjami rozwiązań zauważonych problemów i trudności. W taki sposób zakończył się dla naszego zespołu pierwszy, bardzo ważny choć żmudny etap synodalnej pracy. A cały synod tymczasem wkraczał w swoją kolejną, niezmiernie istotną fazę. Oto rozmowa, którą mniej więcej
w tamtym okresie, na przełomie roku 2013 i 2014 przeprowadziliśmy z sekretarzem II Synodu Archidiecezji Katowickiej ks. Grzegorzem Strzelczykiem (rozmowę przeprowadzili i zarejestrowali Bogusław Meiksner, Ireneusz Kominek i Marek Meiksner, członkowie Parafialnego Zespołu Synodalnego parafii p.w. Św. Wawrzyńca w Rudzie Śląskiej Wirku)

R: Wydaje się, że żyjemy, przynajmniej w Kościele katowickim, w dosyć ciekawych czasach. Pojawił się biskup Wiktor, który zwołuje Synod, Synod niezwykle szeroko i głęboko zakrojony, otwarty na każdego, także świeckiego diecezjanina. Z Rzymu od jakiegoś już czasu patronuje temu wszystkiemu papież Franciszek, autor chociażby tak niezwykłej i wymagającej adhortacji, jak Evangelii Gaudium. No a sekretarzem naszego Synodu mianowany zostaje nie kto inny, ale właśnie ksiądz Grzegorz Strzelczyk. Kim jest, skąd i dlaczego przychodzi ksiądz Strzelczyk?

G.S.: Podejrzewam, że zostałem dobrany do zadania, jakie jest do wykonania, wybrany z pośród tego, co było akurat dostępne na rynku katowickim. Na to, kim teraz jestem składają się przede wszystkim trzy wymiary. Po pierwsze doświadczenia Oazy i związanej z nią wizji Kościoła Ojca Blachnickiego, Kościoła jako żywej wspólnoty, w której wprawdzie wszyscy jakieś różne i określone funkcje sprawują, ale chodzi w tym cały czas o jedno i to samo, czyli o to, by żyć doświadczeniem zbawienia w Chrystusie. Drugi wymiar wiąże się z doświadczenia pracy naukowej. Jestem teologiem, teologiem systematycznym, czyli zajmującym się wizją, w tym także eklezjologią. Myślę, że w tym, co powierzono mi do wykonania mój warsztat teologiczny jest sprawą dosyć istotną. Wreszcie trzeci wymiar, to pewna zdolność praktyczna do ogarniania i organizowania pewnych złożonych struktur problemowych i ludzkich. Synod to także wielkie wyzwanie logistyczne.

R: Nawiązując do różnych znanych mi księdza wystąpień i wypowiedzi, chciałbym zapytać czy z tą otwartą i dynamiczną wizją eklezjologiczną, do której budowania się ksiądz przyczynia, w której się ksiądz odnajduje, czuje się ksiądz w społeczności naszego Kościoła jakąś mniejszością, kimś, kto usilnie próbuje się dopiero przebić, czy też czuje ksiądz za plecami jakiś rodzaj oparcia i poparcia?.

G.S.: Geniusz Blachnickiego polegał na tym, że on właściwie nic innego nie zrobił, jak tylko wyciągnął pełne konsekwencje z istniejącego, oficjalnego nauczania Kościoła. My mamy troszeczkę taką sytuację, że nam życie codzienne naszych wspólnot nie nadąża za tym, jak Kościół sam siebie rozumie. To jest wynik z jednej strony tego, że ono nigdy nie będzie całkowicie nadążać, bo jesteśmy grzeszni, i tej rozbieżności w ludzkich realiach nie sposób ostatecznie usunąć. Ale na to nienadążanie składają się też przyczyny instytucjonalne i świadomościowe. I tu można powalczyć. Ja się absolutnie w swoich dążeniach i działaniach nie czuję w Kościele jakimś autsajderem, wręcz przeciwnie, myślę, że to, co próbujemy przypominać, także przy okazji Synodu, a więc współodpowiedzialność wszystkich za Kościół, to nie jest jakaś fanaberia biskupa Wiktora, czy moja, ale zwyczajne nauczanie Kościoła wyrażone we wszystkich możliwych dokumentach od Soboru Watykańskiego II, aż po ostatnio Evangelii Gaudium papieża Franciszka. Zresztą ten ostatni, świeży dokument jeszcze mocniej chyba przycisnął na ten pedał. Papież domaga się przyspieszenia w tym właśnie względzie, czyli takiej wizji Kościoła, która jest nastawiona na głoszenie Dobrej Nowiny o Chrystusie, który przyszedł, by odpuścić nam nasze grzechy. To jest fundamentalna sprawa. Po to jest Kościół. I ja się bardzo cieszę, że ukazanie się tego dokumentu zbiega się z pracami naszego Synodu, gdyż jest to wyraźne potwierdzenie i umocnienie przekonania, że Kościół instytucjonalnie musi ciągle dopasowywać się do zadania, jakie pozostawił mu Chrystus, czyli ma te swoje instytucje ciągle przeglądać i rozeznawać, czy one są zdolne do jego realizacji. To nie jest takie oczywiste: one czasem są zdolne a czasem nie, czasami były zdolne kiedyś, ale teraz już nie bardzo, a bywa, że są takie, które nigdy w praktyce nie były do tego zdolne i trzeba je, jako takie, rozpoznać i zmienić. Jesteśmy w bardzo ważnym dla siebie momencie. Papież zaprasza nas do dokonania przeglądu naszej praktyki kościelnej, a Synod jest doskonałym ku temu narzędziem. W komisjach nic innego się nie dzieje jak właśnie przeglądanie różnych aspektów naszego kościelnego życia, od kurii począwszy do spraw głęboko parafialnych. Co z tego przeglądu wyniknie, to już za chwile nam się wstępnie okaże. W pierwszych miesiącach tego roku komisje sformułują już wybrane problemy wraz z propozycjami ich rozwiązania i to stanie na posiedzeniu plenarnym, jako propozycja zadań, nad którymi musimy się w pierwszym rzędzie pochylić, aby wypracować potrzebne rozwiązania.

R: Niech więc ksiądz, kontynuując rozpoczęty wątek, przybliży trochę niewtajemniczonym jak i ku czemu zmierza ten nasz Synod?

G.S.: Celem jest, jak zawsze w przypadku synodu, poprawa funkcjonowania Kościoła od strony instytucjonalnej, a przy okazji tego poprawiania ożywienie naszej świadomości i współodpowiedzialności. To są dwa niejako cele. Jeden jest prosty: na końcu będzie lepsze prawo, ono ma regulować funkcjonowanie instytucji. To jest cel, powiedzmy materialny. Oprócz tego jest potężny wymiar duchowy, który jest ponad tym wymiarem materialnym i jest od niego dużo ważniejszy, aczkolwiek robi się niejako w tle. To, że ludzie mobilizują się na modlitwie za swój Kościół. To, że zaczynają się zastanawiać na postawionymi sobie pytaniami, a tym samym budować w sobie świadomość odpowiedzialności za wiele niedostrzeganych dotąd spraw, problemów, rzeczy dziejących się w ich własnej parafii. W taki sposób buduje się pewne trudne do przecenienia dobro. Biskup od początku mówił, że chodzi o to, by przy okazji Synodu przebudzić świadomość współodpowiedzialności za Kościół. Tego się nie da zadekretować. Tego się nie da zrobić w pięć minut. Tu trzeba pracować nad świadomością świeckich, nad świadomością księży, nad świadomością Biskupa. Każdy ma coś w tej sprawie do nawrócenia. Papież w adhortacji mówi o potrzebie nawrócenia papiestwa, więc nie ma obaw, że przeholujemy. Mamy więc z jednej strony prawo, organizację, struktury, z drugiej nasze przeżywanie Kościoła jako wspólnoty. Nowe, lepsze prawo ma służyć temu, by tę Kościelność było łatwiej w naszych wspólnotach przeżywać. Jak to się robi? Generalnie synod diecezjalny jest ciałem doradczym biskupa, to znaczy, że biskup zadecyduje, czy to, co synod wypracował i doradził wejdzie w życie, zacznie obowiązywać. Jest to inny układ niż we wszelkich radach świeckich, światowych, które nie tylko wypracowują, ale także zatwierdzają do stosowania np. w formie demokratycznego głosowania i większości głosów. Odpowiedzialność jest wtedy rozdzielona czy też rozmyta na członków danej rady. W kościele decyzja i odpowiedzialność za jej wydanie spoczywa jednoosobowo na biskupie. Ale nasze zadanie polega na tym, że my wszyscy chcemy wsłuchiwać się w to, co chce nam powiedzieć Duch Święty. A Duch mówi do wspólnoty, niekoniecznie do tego, który jest szefem. Żeby rozpoznać głos Boży musi się dokonać ocena, którą my nazywamy rozeznaniem. Procesem zapytywania się, czy to, co usłyszałem rzeczywiście pochodzi od Boga. To rozeznanie zwykle dokonuje się właśnie we wspólnocie, bo tam wychodzi najlepiej. Jeżeli Duch Święty mówi coś do wspólnoty, to najczęściej mówi nie do jednego, ale do wielu. Współbrzmienie, jednomyślność, która wytwarza się na końcu procesu rozeznania jest pewnym znakiem, że to, do czego się doszło jest od Boga. Ta doradczość synodu to jest właśnie potężna struktura rozeznania. Synod jest powołany przez biskupa po to, aby pomógł mu rozeznać jakie decyzje ma podjąć. W praktyce wygląda to tak, że są właściwie trzy etapy funkcjonowania synodu. Pierwszy, to są bardzo szerokie konsultacje. Nie wiemy jeszcze wtedy na dobrą sprawę, czym powinni się zająć i urządzamy coś w rodzaju koncertu życzeń. Ten etap w przypadku naszego synodu mamy już za sobą. Wszystkie zebrane materiały wylądowały w komisjach. I tu zaczyna się drugi etap. Trzeba z uzyskanych materiałów i własnego rozeznania komisji sformułować listy problemów, którymi zdaniem komisji synod powinien się zająć, oraz zarysować propozycje rozwiązań. O tym, co stanie się faktycznie przedmiotem obrad synodu ostatecznie będzie decydował Biskup. Wypracowane w ten sposób materiały trafią do komisji głównej, która przeprowadzi weryfikację i selekcję przedstawionego zbioru problemów i ich rozwiązań ustalając ostateczny zbiór zagadnień do opracowania. Po tej decyzji materiały w postaci listy problemów i ich rozwiązań trafią ponownie do konsultacji w zespołach synodalnych, które będą mogły wyrazić opinię o przygotowanych propozycjach rozwiązań dla ustalonych już problemów. Tym razem wszyscy dostaną wszystko, nie będzie podziału jak w fazie wstępnej (to będzie maj, czerwiec lub wrzesień tego roku). Uzyskany materiał z opiniami zespołów trafi z powrotem do komisji problemowych, które będą musiały przygotować propozycje tekstów konkretnych już uchwał. Jak to będzie gotowe zaczynamy etap trzeci, a więc część plenarną Synodu, w auli, z dyskusją, z głosowaniem poprawek itd. To jest ostatnia faza, zarazem najbardziej widowiskowa, wtedy to wszystko się dociera i ostatecznie tworzy. Delegatów będzie ok. 250. A ile będzie sesji tego nie jesteśmy w stanie obecnie przewidzieć.

R: Czy te sesje plenarne Synodu będą odbywać się przy drzwiach zamkniętych?

G.S.: Decyzja należy do Biskupa. Ja bym chciał, aby posiedzenia były transmitowane w Internecie. Natomiast może być różnie. Są to też określone koszty. Mogą też być różne delikatne kwestie, które wolą Synodu ulegną utajnieniu. Zobaczymy.

R: Czy zastanawiał się ksiądz nad źródłami oporu, jaki niewątpliwie pojawia się wobec Synodu w różnych miejscach naszego Kościoła?

G.S.: Oczywiście, że tak. Generalnie my wszyscy jesteśmy przede wszystkim leniwi. Wobec tego jakakolwiek dodatkowa praca wywołuje w nas opór. I to jest w zasadzie opór do pewnego stopnia zdrowy. Druga sprawa to coś, na co ostatnio zwraca uwagę papież Franciszek. Mamy tendencję do zasłaniania się formułką: tak zawsze było. Ten stan zastania występuje i wśród księży i wśród świeckich., nikt nie jest do końca od tego wolny. Przyzwyczajamy się do pewnych rozwiązań, a ponieważ nam są one wygodne, nie dopuszczamy do głosu myśli, że coś wymagałoby zmiany. To przyzwyczajenie w Kościele to jest potężne źródło oporu. Szczególnie jak owo przyzwyczajenie zostało nazwane tradycją i niejako uświęcone. Synod wchodzi w ten gąszcz przyzwyczajeń, aby rozeznać co jest cenne a co wręcz przeciwnie. I to może budzić opór. Poza tym istotnym problemem jest to, że my musimy koniecznie zbudować porządne funkcjonowanie współpracy pomiędzy proboszczem a parafialną radą duszpasterską. A w znaczącej części parafii taka współpraca dotychczas się nie pojawiła, albo funkcjonuje na bardzo słabym poziomie. To rodzi frustracje po obu stronach. Rada ma pretensje, że nie może się spotykać i działać. Proboszcz cierpnie na samą myśl, że musi się z jakąś radą spotykać. Są parafie, gdzie posiedzenie jest zwoływane tylko na wypadek biskupiej wizytacji. Natomiast tam gdzie rady rzeczywiście działają, tam można już zobaczyć tego owoce. Z jednej strony mamy proboszczów, którzy zwolnieni są z trudu jednoosobowego rozpoznawania, czy dane działania duszpasterskie są dobrze dobrane do istniejących potrzeb, czy idą za nimi zaplanowane owoce (głos ze strony świeckich jest tutaj bardzo ważny), z drugiej strony świeccy doświadczając, że ich zdanie jest brane pod uwagę, zdobywają świadomość realnej współodpowiedzialności za parafialną wspólnotę. Synod jest niewątpliwie okazją, żeby tę kwestię duszpasterskich rad parafialnych podnieść i trochę nią pobujać. Bo to naprawdę jest poważna szansa, tylko, aby mogła ona być wykorzystana trzeba trochę popracować nad świadomością zainteresowanych, tak księży, proboszczów, jak i świeckich. Najgorsza rzecz, która może się zdarzyć, z której zwykle nie ma dobrego wyjścia, to przeciwstawienie wzajemne świeckich członków rady i proboszcza. A to oznacza, że musimy dużo inwestować w formacje członków i kandydatów na członków parafialnych rad duszpasterskich. To nie jest oczywiste, że każdy wierny nadaje się od razu do pełnienia tej funkcji. Jest nadzieja, że w ramach owoców Synodu wyłoni się też pewna propozycja formacji w tym właśnie zakresie.

R: Są w tej chwili powołane parafialne zespoły synodalne. Wewnątrz nich funkcjonuje duszpasterska rada parafialna. Synod trwa. Ludzie w swoim zakresie mniej lub bardziej się w niego angażują. Nadejdzie w końcu czas wprowadzania w życie pewnych dokumentów i uchwał Synodu. I te zadania zespołów synodalnych spoczną w końcu na barkach rad parafialnych.

G.S.: Parafialnym zespołem synodalnym jest zasadniczo rada parafialna poszerzona o określone osoby. Cały czas więc punktem odniesienia wszelkich działań jest parafialna rada duszpasterska. To poszerzenie ma na celu wciągnięcie osób takich jak chociażby katecheci czy szafarze w bezpośrednie uczestnictwo w pracach Synodu. Ciągłość pomiędzy radą, zespołem i znowu radą, już po zakończeniu prac synodu nie budzi raczej wątpliwości. Co do zespołów to pomysł jest taki, że nie umrą one wraz z podpisaniem przez Biskupa uchwał synodalnych, ale mniej więcej przez następny rok będą miały za zadanie wraz ze swoimi duszpasterzami wypracować sposób realizacji uchwał synodalnych w warunkach konkretnej parafii. Chodzi o pochylenie się nad danym przepisem i obmyślenie, co my w związku z tym zrobimy, czy to nas dotyczy, czy nie dotyczy, jak dotyczy i jakie z tego wyciągnąć wnioski. To będzie newralgiczne zadanie. I cała wspomniana praca nad świadomością powinna odbywać się teraz, aby, gdy przyjdzie pora, mieć już ludzi gotowych do podejmowania odpowiedzialnych decyzji i działań. Zaproponowaliśmy proboszczom pewne materiały o Kościele, głównie biblijne, które mogą służyć, jako podstawa do formacji rad i zespołów. To do pracy grupowej. Natomiast indywidualnie każdy może korzystać na stronach synodu czy bezpośrednio w radiu eM z cyklu audycji nazywających się „Rozmowy o Synodzie”. Jest ich już w archiwum ponad sześćdziesiąt. Są one skonstruowane z trzech części. Pierwsze dwie są formacyjne, a trzecia dotyczy komentarzy do bieżących wydarzeń i prac synodalnych. Skomentowane są min. wszystkie dokumenty Soboru Watykańskiego II, cały pierwszy Synod katowicki, II Ogólnopolski Synod Plenarny. Obecnie jest kontynuowany komentarz do adhortacji papieża Franciszka Ewangelii Gaudium. Można to sobie na stronie Synodu przejrzeć temat po temacie, w dowolny dostosowany do własnych potrzeb sposób. Są także organizowane rekolekcje dla członków duszpasterskich rad parafialnych i zespołów synodalnych. To jest taki mocny moment, przeżycie skupienia na tajemnicy Kościoła w kontekście właśnie swojego bycia w radzie parafialnej. Tak czy inaczej musimy trochę tego Nowego wina wlać. Bez tego się nie da. Każdy sensowny sposób, chociażby formacja w ruchach czy różnych grupach parafialnych, jest ważny i może służyć wspólnemu celowi: pogłębieniu świadomości Kościoła i aktywacji współodpowiedzialności za ten Kościół.

R: A jaki jest ten Kościół, za którym tęskni Grzegorz Strzelczyk?

G.S.: Kościół jest od tego, aby nieść Dobrą Nowinę, a jest ona dobra dlatego, że mówi o Bogu, Który przebacza nasze grzechy. Trzeba ją więc zanieść najpierw do grzeszników aby mogli się nawrócić, a nie liczyć na to, że się nawrócą zanim jeszcze ona do nich dotrze. Najważniejsze w tym naszym Kościele jest takie ciągłe nawracanie na ducha misji, ale nie w sensie misji skierowanej gdzieś tam, ale w sensie budzenia świadomości, że ja jestem w Kościele, doświadczyłem tego, że Bóg wyrywa mnie z grzechu, daje mi nowe życie i to pcha do dzielenia, to jest niesamowicie warte tego, by się dzielić. Właściwie wszystko we wspólnocie Kościoła jest podporządkowane temu dzieleniu się. To oznacza otwarcie, otwarte kościoły, domy parafialne, fary itd. Musimy przemyśleć jak to zrobić, by ta otwartość wewnętrzna, miłość, którą na okrągło deklarujemy wylała się z tego Kościoła i z kościołów. Właśnie taki otwarty Kościół mi się marzy.

R: A czy Kościół może być oswojony, uczyniony takim bezpiecznym schroniskiem?

G.S.: Kościół to nie jest i nie może być schron przeciwatomowy. W momencie, kiedy uciekamy od świata, chowamy się i mamy nadzieję, że w ten sposób przetrwamy wszystko co najgorsze, stajemy się antykościołem. My nie jesteśmy po to, aby zakonserwować przekazaną ewangelię do powtórnego przyjścia Chrystusa, ale po to, by szansę życia nią mógł mieć każdy, kto tego zapragnie. A to oznacza, że tego innego człowieka musimy dopuścić do naszego życia. Jak on ma uwierzyć w Bożą Miłość, jeśli nikt w sposób przekonujący jej mu nie głosi?

xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

Wczesną wiosną 2014 roku na czwartym już posiedzeniu, nasz parafialny zespół synodalny dokonał wyboru dwóch kandydatów do uczestniczenia w sesjach plenarnych II Synodu Archidiecezji Katowickiej, planowanych na lata 2015-2016. Spośród proponowanych członków zespołu najwięcej głosów zebranych otrzymali Ireneusz Kominek i Bogusław Meiksner. Te kandydatury zostały przez księdza proboszcza Andrzeja przesłane do sekretariatu synodu. Jesienią 2014 roku Diecezjalna Rada Duszpasterska miała dokonać wyboru 34 świeckich uczestników sesji plenarnych spośród wszystkich nadesłanych kandydatur. Tymczasem nasz zespół przystąpił do kolejnego ważnego etapu swojej pracy.
W dwóch turach, najpierw w maju, a potem we wrześniu 2014 roku spłynęły do nas od wszystkich Komisji synodalnych obszerne materiały stanowiące plon ich namysłu
i rozeznania. Materiały te składały się z opisów określonych fragmentów życia Kościoła wraz z propozycjami zmian, zaleceń, uporządkowań prawnych mających poprawić jakość funkcjonowania dotykanej sfery. Naszym zadaniem było przeanalizowanie tych materiałów
i zgłoszenie ewentualnych uwag, wniosków i uzupełnień, które według nas należałoby uwzględnić w ostatecznej propozycji, która zostanie przedłożona pod obrady synodu. Wykonaliśmy tą pracę w okresie od maja do października 2014, z przerwą na wakacje,
w trakcie pięciu długich choć niewątpliwie ciekawych posiedzeń zespołu. W sumie zgłosiliśmy około 120 dosyć konstruktywnych uwag, popierających przekazane propozycje, istotnie je uzupełniających, a także w kilku wypadkach krytykujących przyjęty przez autorów opracowania tok myślenia i działania. Wszystkie nasze opracowania zostały przesłane do sekretariatu Synodu zgodnie z określoną ku temu procedurą i mamy nadzieję, że uczestniczą w ostatecznej redakcji przygotowywanych dokumentów roboczych synodu. Niedawno dotarła też do nas wiadomość, że Bogusław Meiksner, sekretarz naszego parafialnego zespołu synodalnego, został przez archidiecezjalną radę duszpasterską wybrany na jednego spośród 34 świeckich członków synodu, którzy będą wraz z ponad dwoma setkami innych delegatów uczestniczyć w rozpoczynających się w marcu 2015 roku sesjach plenarnych. To o tyle dobra informacja, że jako parafia będziemy mieli wtyczkę w samym sercu najbliższych
i z pewnością gorących synodalnych wydarzeń.

Dla kogoś, kto pilnie uczestniczy w dziele synodu nie ulega wątpliwości, że II Synod Archidiecezji Katowickiej nie tylko trwa, ale nabiera rumieńców, staje się coraz bardziej konkretny i namacalny. Staje się coraz bardziej dziełem Ducha Świętego pośród swojego Kościoła. Coraz piękniej zdaje się urzeczywistniać zarys tego dzieła ku któremu Duch Święty był i jest ciągle przywoływany. Ale do trwałego efektu droga jeszcze długa i niezmiernie trudna. A nasze możliwości, umiejętności, nasze narzędzia działania zdają się wobec podjętego dzieła bardzo kruche i wielce niewystarczające. Ale poruszanie się po tak obranej drodze rodzi wielką nadzieję i radość z każdej najmniejszej pokonanej górki.

Co dalej?

Komisje synodalne pracują teraz w skupieniu nad dokumentami, które zostaną za kilka miesięcy poddane pod osąd, głosowanie i decyzje członków synodu w czasie sesji plenarnych. Z tych dokumentów i debaty nad nimi będzie się powoli wyłaniał kształt proponowanej odnowy naszego lokalnego Kościoła.

Za to u nas w parafii zespól synodalny będzie otrzymywał na bieżąco wszystkie informacje
i materiały z poszczególnych sesji do oceny, refleksji, objęcia troską, zrozumieniem
i modlitwą. Żywotność tego wszystkiego, co będzie omawiane i zapisane zależy przede wszystkim od nas, od naszej gotowości współpracy ze światłem i mocą Ducha Świętego, od gotowości współpracy ze sobą nawzajem. Bo ten synod uda się wtedy jeśli pozostawi po sobie wspólnotę trochę bardziej niż dotychczas zdolną do przekazywania ewangelii, sobie nawzajem i innym, do których jesteśmy jako Kościół posłani. O nic innego w tym wielkim dziele nie chodzi. Ale najprostsze jest najtrudniejsze i najbardziej wymagające.

Każdy parafianin, jeśli jeszcze dotąd nie mógł lub nie chciał tego zrobić, może do trwającego Synodu się aktywnie przyłączyć:

- poprzez swoją wierną i ufną modlitwę w intencji synodu;

- poprzez uważne śledzenie jego postępów (najlepsza ku temu jest strona internetowa synodu synodkatowice.pl oraz audycje radia em)

- poprzez udział w parafialnych działaniach synodalnych, takich jak: wymiana uwag, opinii
i informacji o synodzie, jego zamierzeniach i propozycjach (mail sekretarza PZS Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript. jest do ciągłej dyspozycji każdego z parafian); inicjowanie spotkań, debat, rozmów o życiu naszego Kościoła i uczestnictwo w tego typu przedsięwzięciach jeśli się pojawią; osobiste włączenie się w czynne życie parafii na jakimkolwiek jej odcinku: modlitwa, pomoc charytatywna, katecheza, grupy formacyjne itp.

W tym miejscu, na stronie internetowej naszej parafii w zakładce „synod w parafii”, również będą się na bieżące pojawiać ważne informacje, opinie i uwagi o dzianiu się Synodu w naszej parafii. Odtąd trzymamy rękę na pulsie. Zapraszamy wszystkich do współuczestnictwa.

Aktualności

Logowanie / Rejestracja

Można użyć uwierzytelniania Gmail